Pamiętacie swój pierwszy błąd, jaki znaleźliście i uczucie, jakie temu towarzyszyło? Ja wtedy byłam bardzo z siebie zadowolona, mimo, że nawet nie pracowałam wówczas jako tester.

W swojej karierze odbyłam wiele staży i praktyk. Część z nich była związana z testowaniem, a inne nie miały żadnego związku z IT. W trakcie jednego stażu pracowałam na pierwszej linii wsparcia – odbierałam zgłoszenia od innych pracowników i pomagałam im w rozwiązywaniu problemów. Nie była to praca marzeń, ale też nie najgorsza, czasami nawet ciekawa. Dzięki niej nauczyłam się sporo na temat działania systemów operacyjnych, zarządzania danymi, a także szybkiego i skutecznego rozwiązywania problemów. Było to też wprost wymarzone środowisko do pierwszych testów – nie wszystkie zgłaszane przypadki były oczywiste, niektóre wymagały drobnego dochodzenia 🙂

Pewnego wtorku, już pod koniec pracy, zadzwonił telefon.
– Magda, DWI, w czym mogę pomóc?
W słuchawce odezwał się męski głos:
– No cześć Magda, nie uwierzysz, ale na moim profilu zamiast mojego zdjęcia pojawiło się zdjęcie mojej koleżanki.
– Ymh… czy mogę prosić Twoje nazwisko?
Kiedy sprawdziłam dane osoby ciężko było mi już zachować powagę. Zamiast łysego Pana przed czterdziestką zobaczyłam zdjęcie ślicznej blondynki po dwudziestce. Ledwo kontrolując głos dałam radę odpowiedzieć tylko:
– Dzięki za zgłoszenie, sprawdzimy to i damy Ci znać.

W tamtej chwili już domyślałam się, co mogło się stać. Wyglądało to na globalny problem, lukę w formularzu, w którym pracownicy zmieniali dane na swój temat. Kolega zgłaszający błąd zdążył mi jeszcze powiedzieć, że tuż przed weekedenm koleżanka poprosiłą go o pomoc w ustawieniu profilówki. Trochę mu się spieszyło, więc wysłał jej… linka, pod którym widniał formularz zmiany zdjęcia.

Prawie wszystkie dane pracowników były przesyłane w bezpieczny sposób, link do formularza był zawsze taki sam. Zdjęcie jednak miało swój własny formularz, do którego przekierowywany był pracownik z formularza zmiany danych. I tutaj kogoś poniosła fantazja – ID pracownika było zaszyte w linku. Dowolna osoba w firmie mogła zmienić innej dowolnej osobie profilowe. W tym miejscu mogłaby się skończyć historia – błąd zgłoszony, opisany, możemy iść dalej.

Moglibyśmy, gdyby nie to, że opiekun stażu nie chciał mi wierzyć, że mamy taki błąd.
– Zmień mi profilowe na Świnkę Peppę, to pogadamy.

No tak, dopóki nie wysłał mi linku do zdjęcia, nie mogłam mu go zmienić, prawda? Otóż nieprawda. Formularz zmiany zdjęcia identyfikował pracownika w taki sam sposób, jak robiła to strona wyświetlająca jego dane. Wyszukałam więc kolegę w bazie dostępnej wszystkim pracownikom, z URL wyciągnęłam jego identyfikator, wrzuciłam do linka z formularza. Potrzebowałam tylko zdjęcia Świnki Peppy, ale z tym już nie było problemu. Jak możecie się domyślić, kolega był niepocieszony.

I tutaj znowu mogłabym zamknąć opowieść. Jednak nasz system miał jeszcze jedno ciekawe ograniczenie – baza zdjęć aktualizowała się raz w tygodniu. Ja ze zmianą zdjęcia kolegi wstrzeliłam się idealnie w ten czas. On, ze swoją poprawką, nie miał już tyle szczęścia. Przez następne kilka dni każdy, kto tylko chciał z nim porozmawiać na firmowym komunikatorze zamiast jego zdjęcia, widział przeuroczą Świnkę. Wspominałam, że mój opiekun był firmowym ekspertem?

Pierwszy błąd jaki znalazłam okazał się też jednym z zabawniejszych i ciekawszych. Krótko potem mój staż się skończył i nawet nie wiem, czy kiedykolwiek naprawiono usterkę. A jakie były Wasze pierwsze znalezione błędy? A może te bardziej spektakularne czekał na Was na późniejszym etapie kariery?

Podobał Ci się wpis? Podziel się ze znajomymi:


Najnowsze wpisy

Teoria vs. Praktyka

Kto z Was nigdy nie zastanawiał się nad tym, czy teoria jest do czegoś potrzebna, niech pierwszy rzuci we mnie „Testowaniem oprogramowania”.

CzytanQA: Trzy książki, bez których nie mogę się obejść

Książka Adama Romana pt. „Testowanie i jakość oprogramowania” jest jedną z trzech, których od długiego czasu nie odkładam nawet na półkę i do których zaglądam niemal codziennie.

Narzędzia, które ułatwiają mi (testerski) żywot

Stawiam, że każdy z Nas zna kilka takich aplikacji, które choć do testów czy programowania nie są zbyt potrzebne, to ułatwiają nam życie i które są jednymi z pierwszych instalowanych na świeżym systemie.