Stawiam, że każdy z Nas zna kilka takich aplikacji, które choć do testów czy programowania nie są zbyt potrzebne, to ułatwiają nam życie i które są jednymi z pierwszych instalowanych na świeżym systemie. Albo takich, które raz wpięte do przeglądarki zostają tam na bardzo długo, zawsze muszą być pod ręką i mają najczęściej klikaną ikonką. Dzisiaj opisałam trzy takie narzędzia, bez których nie wyobrażam sobie swojej pracy. Zapraszam Was do lektury 🙂

Grammarly

Ta wtyczka do przeglądarki Chrome nie ma kompletnie nic wspólnego z testami, ani nawet z programowaniem. Za to może stać się najlepszym przyjacielem każdego, kto pracuje w firmie z językiem angielskim jako wiodącym. A dlaczego? Bo podkreśla (wytyka :)) błędy językowe – upomina się o przedimki (albo poleca pozbyć się zbędnych), zauważa źle odmienione czasowniki, krzyczy gdy przecinek znajdzie się w złym miejscu, wyłapuje literówki, które mogą umknąć każdemu. W wersji darmowej wyłapuje tylko najpoważniejsze błędy gramatyczne i w pisowni – czyli takie, które mogą nas boleć najbardziej. A to w zupełności wystarczy.

Poza wtyczką do Chrome’a możemy pobrać również aplikację która zweryfikuje nasz angielski w MS Word i Outlook. Dla “windowsowców” dotępny jest również edytor sprawdzający w locie tworzony tekst.

Screenpresso

Każdy tester prędzej czy później zaczyna korzystać z aplikacji, która pozwala mu szybciej i lepiej robić zrzuty ekranu. Screenpresso jest moim ulubionym programem tego typu. Choć dostępny tylko na Widnowsa, to raczej nie powinno to boleć użytkowników Maca, który sam w sobie dostarcza całkiem zadowalający sposób na wykonywanie screenshotów.
Z zainstalowanym Screenpresso możemy zapisywać fragmenty ekrany wciskając po prostu ‘prt sc’. Możemy również opóźnić wykonanie zrzutu o 3 sekundy, co może być ważne jeśli to, co chcemy złapać jest trudne do uchwycenia, szybko znika z ekranu. Dodatkowo program pozwala na wykonywanie filmów z tego, co dzieje się na ekranie lub jego dowolnym obszarze. Wykonane screeny, nawet jeszcze niezedytowane zapisują się automatycznie w domyślnym folderze, ale dostępne są też pod ręką w dockerze ulokowanym w pasku zadań.

Do aplikacji dołączony jest bardzo przyjemny i łatwy w obsłudze edytor, dzięki któremu dodamy opis, ikony czy zaznaczenia do naszego screena, a także pozwoli nam na przycięcie czy zmniejszenie obrazka.

SpectacleApp

Opisałam już aplikację dla użytkowników Windowsa, to teraz coś dla zadowolenia drugiego obozu – “makowców”.
Spectacle pozwala pracować z wieloma oknami na jednym ekranie, dostarczając poza ikonką na pasku menu cały zestaw skrótów klawiszowych pozwalających ulokować okienko w dowolnym miejscu (jedna z połówek lub ćwiartek ekranu) bez użycia myszki. Ja najbardziej lubię umieszczać wszystkie komunikatory (a wraz z Outlookiem korzystam z 4) na jednym pulpicie, co ułatwia mi przeglądanie wiadomości. Ale Spectacle przydaje się również kiedy chcę porównać zawartość dwóch dokumentów czy wygląd aplikacji na dwóch różnych branchach bez zbędnego machania kursorem – mogę wtedy łatwo i szybko ustawić jedno okno obok drugiego tak, by sprawiedliwie dzieliły się miejscem na ekranie 🙂

To tylko trzy narzędzia z wielu jakich korzystam, ale z tych chyba najczęściej. Choć w przyszłości może opiszę też inne 🙂 A jakie Wy polecacie dodatki ułatwiające pracę?

Podobał Ci się wpis? Podziel się ze znajomymi:


Najnowsze wpisy

Teoria vs. Praktyka

Kto z Was nigdy nie zastanawiał się nad tym, czy teoria jest do czegoś potrzebna, niech pierwszy rzuci we mnie „Testowaniem oprogramowania”.

CzytanQA: Trzy książki, bez których nie mogę się obejść

Książka Adama Romana pt. „Testowanie i jakość oprogramowania” jest jedną z trzech, których od długiego czasu nie odkładam nawet na półkę i do których zaglądam niemal codziennie.

Narzędzia, które ułatwiają mi (testerski) żywot

Stawiam, że każdy z Nas zna kilka takich aplikacji, które choć do testów czy programowania nie są zbyt potrzebne, to ułatwiają nam życie i które są jednymi z pierwszych instalowanych na świeżym systemie.