Pamiętacie serial o grupce dzieciaków spotykających się nocami w lesie żeby wymieniać się przerażającymi historiami? “Czy boisz się ciemności” był prawdopodobnie najstraszniejszym serialem z jakim miałam styczność – nie jestem fanką horrorów – a tytułowa ciemność wydawała mi się wtedy czymś okropnym. Dorosłe życie wiele jednak weryfikuje – z czasem zrozumiałam, że najstraszniejszą ciemnością jest ciemnota, a najgorsze demony to te, które sami skrywamy. Tą bezbarwną, bo jednak czarną metaforą, chciałam Was wprowadzić w temat dzisiejszego wpisu: efekt płotki.

Z tym pojęciem spotkałam się poraz pierwszy czytając chyba najzabawniejszy (choć jednak z mocno wyczuwalną nutą goryczy) rozdział „Fakapu„. Co na ten temat napisał Dan Lyons? Już spieszę z cytatem:

Dyrektor generalny Apple, Steve Jobs zwykł przytaczać zjawisko (…), które przetłumaczyć można jako „efekt płotki”. Fenomen polega na tym, że płotki – przeciętniacy zatrudnieni na początku istnienia firmy – szybko awansują i zaczynają szefować działom. Płotki muszą od teraz zatrudniać innych pracowników, no i oczywiście wolą dawać pracę innym płotkom. Guy Kawasaki (…) ujął to tak: „Gracze drugoligowi zatrudniają graczy z trzeciej ligi, żeby mogli czuć się od nich lepsi, a zawodnicy z trzeciej ligi zatrudniają zawodników czwartoligowych”. (…) Kłopot z płotkami jest taki, że płotki nie wiedzą, iż są płotkami – wydaje im się, że są rekinami biznesu.

Ten fragment, choć okrutnie napisany, w zasadzie dokładnie wyjaśnia czym jest efekt płotki, albo jak kto woli, bozo explosion. Więcej o zjawisku możecie poczytać w artykule Gary’ego Turnera lub u Guya Kawasaki’ego o symptomach i o tym, jak zapobiegać efektowi płotki.   Przy okazji wyznam, że mój ulubiony symptom to

Dwa najbardziej popularne słowa w twojej firmie to „partner” i „strategiczny”. Ponadto „partner” stał się czasownikiem, a „strategiczny” jest używany do opisywania decyzji i działań, które nie mają sensu.

Gwoli formalności dodam jeszcze, że wspomniana niemożność oceny własnych umiejętności została opisana i udokumentowana przez Justina Krugera i Davida Dunninga z Uniwersytetu Cornella, a znana jest jako… efekt Krugera-Dunninga. Wspomniani Panowie zauważyli prawdziwość słów Karola Darwina:

Ignorancja częściej jest przyczyną pewności siebie, niż wiedza.

W skrócie mówiąc niewykwalifikowane osoby mają tendencję do przeceniania swoich umiejętności, podczas gdy osoby wysoko wykwalifikowane mają tendencję do zaniżania oceny swoich umiejętności.

Ale jaki związek z efektem płotki mam ja, testerka aplikacji webowych? Ano taki, że od czasu do czasu przeprowadzam rozmowy rekrutacyjne, a bozo explosion to coś, czego boję się najbardziej oceniając (brr) kandydata. Mówiąc wprost: boję się swojej ciemności umysłowej 🙂 Niejednokrotnie łapię się na chęci znalezienia choćby jednej rzeczy, w której w oczywisty sposób lepszy ode mnie kandydat mógłby… nie być lepszy. A boję się, ponieważ swojego rodzaju dewaluacja kompetencji w długiej perspektywie czasu nie jest dobra dla nikogo. Co więc robię, aby uniknąć efektu płotki?

Tu nie chodzi o mnie

Przed, w trakcie, jak i po każdej rozmowie, już oceniając kandydata, wbijam sobie do głowy, że tu nie chodzi o mnie. Ten kandydat nie przychodzi po to, aby mi udowodnić, że jestem gorsza. A tak naprawdę to tylko w zespole siła: razem, w jednym teamie czy po prostu w jednej firmie możemy zrobić coś fajnego. Coś, czego każde z nas, osobno, nigdy by nie zrobiło. Takie nastawienie pomaga: tak naprawdę nie sprawdzam umiejętności, a to, jak wiele zyska firma/projekt/zespół zatrudniając daną osobę.

I tak mogę coś na tym ugrać

No ale przecież jestem tylko człowiekiem. Ciężko jest w sobie wmówić altruizm, nasze ludzkie potrzeby, zdrowy egoizm są po prostu niezbędne: bez tego pewnie dalej siedzielibyśmy w jaskiniach, bez potrzeby rozwoju. Staram się więc w swojej ”gorszości” znaleźć coś, co stawia mnie na wygranej pozycji. Jeśli kandydat jest lepszy ode mnie, to znaczy, że mogę się od niego czegoś nauczyć. A to znaczy że w przyszłości mogę być lepsza, w dodatku posiadając atuty, które mam już teraz 🙂

Mogę ugrać na tym jeszcze więcej jeszcze wcześniej

W zasadzie to lepsi ode mnie kandydaci są lepsi, bo mogę się czegoś nauczyć już w trakcie rozmowy albo krótko po niej. To też dobra okazja, żeby rozwiązać problem, który sama mam na projekcie, zadając odpowiednie pytania 🙂 Dzięki temu upewniam się, że dana osoba może wypełnić luki w kompetencjach – także moich.

Wiem, że może moje sposoby nie są za bardzo odkrywcze. Ale być może część z Was właśnie dowiedziała się o efekcie płotki i dzięki temu, będzie mogli zapobiec jego rozwinięciu w swoich firmach 🙂

…A Ty? Czy boisz się ciemności?

Podobał Ci się wpis? Podziel się ze znajomymi:


Najnowsze wpisy

Teoria vs. Praktyka

Kto z Was nigdy nie zastanawiał się nad tym, czy teoria jest do czegoś potrzebna, niech pierwszy rzuci we mnie „Testowaniem oprogramowania”.

CzytanQA: Trzy książki, bez których nie mogę się obejść

Książka Adama Romana pt. „Testowanie i jakość oprogramowania” jest jedną z trzech, których od długiego czasu nie odkładam nawet na półkę i do których zaglądam niemal codziennie.

Narzędzia, które ułatwiają mi (testerski) żywot

Stawiam, że każdy z Nas zna kilka takich aplikacji, które choć do testów czy programowania nie są zbyt potrzebne, to ułatwiają nam życie i które są jednymi z pierwszych instalowanych na świeżym systemie.